Przepis na opowiadanie (o) historii. Fabryka Schindlera

By  | 12/06/2011 | Filed under: recenzja, wszystkie

Prezentowane fakty służą przypomnieniu tego okresu historii,
upamiętnieniu ofiar i bohaterów tamtych wydarzeń,
refleksji nad zbrodniczym charakterem systemu nazistowskiego
oraz nad skutkami wojny i okupacji dla współczesnego Krakowa.
[Ulotka „Kraków – czas okupacji 1939-1945”, wyróżnienie – A.J., D.K.]

 

Przypomnienie, upamiętnienie i refleksja – te słowa-klucze zaczerpnięte z cytatu, który umieściłyśmy na wstępie będą porządkować naszą refleksję na temat Fabryki Schindlera. Podkreślają one nie tylko głębokie zakorzenienie w przeszłości, którą Muzeum ma za zadanie zaprezentować, ale i silny akcent położony na współczesną, aktualną percepcję minionych wydarzeń. Przypomnienie wymaga przede wszystkim opowiedzenia historii. Upamiętnienie wyraża chęć ocalenia jej od zapomnienia, ale także oddania hołdu, okazania szacunku. Refleksja zaś, która jest efektem obu tych gestów, odwołuje się do naszej teraźniejszości, do namysłu nad przeszłością, do wniosków płynących z tego namysłu oraz oglądu naszej dzisiejszej sytuacji przez pryzmat przeszłych zdarzeń, które nadały jej kształt. Jak zrobić to wszystko w muzeum? Wydaje się, że twórcy wystawy „Kraków – Czas okupacji 1939-1945” w Fabryce Schindlera znaleźli na to przepis.

Przypomnienie – opowiadanie historii.

W przytoczonym przez nas cytacie na pierwszy miejscu pojawiają się fakty i – jako że znajdujemy się w muzeum historycznym – to one są głównymi bohaterami ekspozycji. Ich prezentacja dokonuje się jednak poprzez opowieść – ekspozycja prowadzi nas, zgodnie z porządkiem chronologicznym, przez „miasto i czas”, przez kolejne etapy okupacyjnych dziejów Krakowa. Tym, co znajduje się w centrum uwagi, jest codzienne życie miasta, losy jego mieszkańców i ich osobiste historie zderzone z wydarzeniami z porządku „wielkiej historii”. Unikając symulakryczności, przenoszenia zwiedzającego do „tamtego świata” i „tamtego czasu”, czy też tworzenia spektaklu międzywojennego Krakowa, muzeum oferuje raczej przechadzkę wśród fragmentów scenografii. Nie stara się tworzyć iluzji „bycia tam i wtedy”, jednak przez eksponaty, aranżację wnętrz oraz rekonstrukcje pozwala nam zobaczyć, jak   m ó g ł   wyglądać międzywojenny i wojenny Kraków ukazując nam miejsca-modele.

Tak więc zamiast totalizującej symulacji otrzymujemy nie ukrywającą swego charakteru scenografię. Silnie spersonalizowana historia nie tylko zapewnia wielość perspektyw, ale także koncentruje się na tym, co codzienne i ludzkie, tworząc równoległą linię narracyjną do przywoływanej jednocześnie historii politycznej. I właśnie ten obraz codzienności w zupełnie niecodziennych warunkach wydaje się być najbardziej interesujący i jednocześnie najsilniej oddziałuje na emocje.

Upamiętnienie – ocalanie od zapomnienia.

Od upamiętnienia ofiar i bohaterów blisko do pomnika. Od pomnika blisko do idealizacji. To zapewne wielkie wyzwanie, przygotowywać ekspozycję, która z jednej strony powinna oddać cześć ofiarom i bohaterom, z drugiej, nie wybielać opowiadanej historii. W wypadku wystawy „Kraków – Czas okupacji” dodatkowym wyzwaniem, wzmocnionym przez lokalizację muzeum, było zapewne zmierzenie się z filmową historią opowiedzianą przez Spielberga. W rezultacie, Oskar Schindler jest jednym z wielu bohaterów ekspozycji, a jego historia jest jedną z wielu historii. Obok wątku Schindlera i ocalonych przez niego Żydów, występują wątki związane z losami ludności żydowskiej w getcie, losami ludności polskiej, konspiracją, działaniami okupanta na terenie miasta – „stolicy” Generalnego Gubernatorstwa.

Pomimo iż ekspozycja umiejętnie wychodzi poza skojarzenia z filmem Spielberga, to jednak nie poza skojarzenia z filmem w ogóle. W jej estetyce tkwi bowiem coś „filmowego” – wspomniane już przez nas elementy „scenograficzne” i sposób operowania światłem przywodzą na myśl plan filmowy, a fragmentaryczność przejawiająca się w skupieniu na pewnych wyselekcjonowanych momentach z losów okupacyjnego Krakowa sprawia, że mamy poczucie oglądania „scen” z historii. Jednocześnie, przestrzeń ma konstrukcję labiryntową, w którą wpisane są wspomniane już przez nas elementy „scenografii”. Znajdują się wśród nich zarówno te nawiązujące do „zwykłego” życia toczącego się w okupowanym mieście – salon fryzjerski, mieszkanie, dworcowy peron, tramwaj, jak i te związane z represjami, dotykającymi ludności żydowskiej i polskiej – więzienie przy Montelupich, mur getta. Nie chodzi więc jedynie o heroizm wielkich czynów, ale także o codzienne zmagania mieszkańców miasta, zarówno polskich, jak i żydowskich, chociaż historiach tych drugich jest znacznie bardziej mroczna. Jedni i drudzy mają w ostatniej sali ekspozycji swoją księgę – czarną lub białą. Zestawienie pierwszej sali – zakładu fotograficznego z ostatnią – „Salą wyborów” tworzy pewną klamrę narracyjną. Wszyscy ci, których oglądaliśmy na zdjęciach, Polacy, Żydzi, na fotografiach ślubnych, rodzinnych, portretach, trafili zapewne do jednej z tych ksiąg i chociaż na fotografiach wydawali się do siebie podobni, ostatecznie ich losy okazały się często dramatycznie odmienne.

Refleksja

W cytacie otwierającym ten tekst pojawia się wątek refleksji – nie tylko nad zbrodniczym charakterem systemu nazistowskiego, ale i nad skutkami wojny i okupacji dla współczesnego Krakowa. Przypomnienie i upamiętnienie służą zarówno tej refleksji, która towarzyszyła twórcom ekspozycji w Fabryce Schindlera i której ta ekspozycja jest owocem, jak i refleksji, która dokonuje się po stronie zwiedzających, czynnie włączających się w jej odkrywanie Indywidualnej refleksji wydaje się sprzyjać sposób organizacji przestrzeni – konieczność scalenia fragmentów, „scen” z historii, możliwość selekcji treści przy stanowiskach multimedialnych, aktywizacja zwiedzającego dzięki możliwości wchodzenia w interakcję z eksponatami.

Dzięki dobrze wyważonemu wykorzystaniu multimediów, dużej ilości stanowisk interaktywnych poszerzających kontekst głównej ekspozycji oraz fragmentaryczności „scenografii”, interpretacja nie jest „gotowa do wzięcia”, ale ma szansę być wynikiem muzealnego doświadczenia zwiedzającego. Refleksja dokonuje się każdorazowo po stronie zwiedzającego, który ma szansę scalić te fragmenty, sceny i treści, a dzięki temu przypomnienie i upamiętnienie jest nie tylko tym, co muzeum oferuje zwiedzającemu, ale i tym, czego on doświadcza. To natomiast wydaje się być szczególnie istotne w kontekście edukacyjnej funkcji muzeów, zwłaszcza muzeów historycznych.

Całość artykułu została opublikowana w czasopiśmie „Dekada Literacka” (2010, nr 4-5, s. 222-227).

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *