„Dziedzictwo kulturowe a kapitał społeczny” – komentarz do wystąpienia dr hab. Piotra Majewskiego

By  | 12/07/2011 | Filed under: polemika, wszystkie

    

W zeszły poniedziałek odbyła się w Krakowie inauguracyjna debata Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów z cyklu “Czas muzeów?”, którą poprzedził tekst Małgorzaty Soleckiej, omówiony przez nas w poprzednim poście (przebieg całej debaty prześledzić można na youtube). Teraz chciałabym przyjrzeć się bliżej wystąpieniu dr hab. Piotra Majewskiego, jednak ponieważ samo wystąpienie dostępne jest na youtube, a jego streszczenie znaleźć można na stronie NIMOZu, nie będę omawiać wszystkich poruszonych przez niego kwestii, a jedynie te, które moim zdaniem wymagają polemicznego komentarza.

Przede wszystkim, NIMOZ ma pełnić rolę narodowego operatora w dziedzinie muzealnictwa. Do jego zadań będzie należało m.in. wspieranie digitalizacji zbiorów muzealnych, wspieranie i współfinansowanie najciekawszych projektów edukacyjnych, publikacji, działalność szkoleniowa. Strona internetowa NIMOZu ma stanowić rodzaj platformy wymiany informacji między osobami i instytucjami związanymi z muzealnictwem i szeroko rozumianym dziedzictwem: ma być bazą informacyjną, bazą dobrych praktyk i „słupem ogłoszeniowym”, jak ujmuje to Majewski. Jednak głównym i – jak się wydaje – najważniejszym zadaniem NIMOZu ma być opracowania wieloletniej strategii rozwoju muzealnictwa, czego – z czym nie sposób się nie zgodzić – nie można zrobić bez otwarcia publicznej debaty. Jej otwarciem miała być krakowska konferencja, a być może w szczególności postawione przez Majewskiego pytania: Jaka jest sama istota funkcjonowania instytucji muzealnej? Jaka jest jej rola w życiu społecznym, życiu zbiorowym? Jakie są podstawowe zobowiązania tej zbiorowości wobec tego, co w muzeach?

By opisać specyfikę i istotę funkcjonowania muzeum Majewski dokonuje podziału na to, co nazywa kulturą eventu i to, co określa on działaniem nastawionym na proces długiego trwania. Ta opozycja, przy założeniu, że muzeum jednoznacznie przynależy do instytucji drugiego typu, jest jego zdaniem, źródłem marginalizacji [muzeów] w tym ogólnym planie działalności instytucji kulturalnych. Twierdzi on, że w kulturze doraźności, kulturze eventu, praca muzealna i działalność muzeów odnajduje się z dużym trudem. Wydaje się, że do takiego postawienia sprawy można zgłosić pewne zastrzeżenia. Przede wszystkim, stawianie diagnoz bazujących na tak prostych opozycjach pociąga za sobą konieczne uproszczenia. Muzea także mogą budować swój wizerunek i popularność dzięki wykorzystaniu tzw. eventu, co wcale nie wyklucza się z działaniem nastawionym na proces długiego trwania – wręcz przeciwnie, oba typy działalności doskonale się uzupełniają. I nie mam w tym momencie na myśli jedynie muzealnych “gigantów”, ale także mniejsze placówki, które – oczywiście – nigdy nie będą mogły pozwolić sobie na porównywalny rozmach, gdyż dysponują znacznie mniejszymi środkami, ale także grono ich odbiorców to najczęściej społeczność lokalna, nie zaś ogólnopolska, więc skala tych przedsięwzięć powinna być proporcjonalna do wielkości i zasięgu instytucji. Dlatego też nie powinniśmy jak sądzę budować opozycji między eventem a działalniem skierowanym na procesy długiego trwania, gdyż zarówno jedno jak i drugie może stać się równie istotnym aspektem funkcjonowania placówki muzealnej.

Kolejną bardzo ważną kwestią jest to, w jaki sposób nowa instytucja postrzega i definiuje muzea, także w relacji do ich środowiska i otoczenia: Przyjmujemy – mówi Majewski – że muzea są jednymi z najważniejszych instytucji sprawujących opiekę nad materialną substancją polskiego dziedzictwa kulturalnego. Jeśli uznamy, że zachowanie tego dziedzictwa jest powinnością państwa oraz zbiorowości obywateli, że muzea predestynowane są do tego, aby w możliwie nowoczesnych formach prezentować i zapewniać kontakt jak najszerszej publiczności z tym, co jest elementem naszego historycznego doświadczenia, a przez to drogą do realizacji ambicji w rozwijającym się świecie, musimy sobie skonstatować i uświadomić jaka jest skala obowiązków z tego wynikających, także niestety skala tych obowiązków, o których gentlemani zwykle nie mówią. Wydaje się, że w w tak silnie spluralizowanym społeczeństwie, niekiedy bardzo skonfliktowanym, to właśnie instytucje kultury, w tym min. muzea, pełnić mogą rolę miejsca spotkań, swego rodzaju forum, w którym ludzie o różnych poglądach na każdy niemal temat będą w stanie przeżyć coś na kształt wspólnego doświadczenia estetycznego. Trzy kwestie niepokoją mnie w tej definicji.

Pierwszą jest wyraźne wyodrębnienie dziedzictwa materialnego i zupełne pominięcie dziedzictwa niematerialnego, podczas gdy zarówno jedno, jak i drugie powinno być przedmiotem muzealnej troski. Nie tylko więc obiekty, pamiątki, dzieła sztuki, ale także np. historia mówiona, rzemiosła, taniec, sztuki performatywne, etc. stanowią nieodłączną część naszego dziedzictwa, nie mniej istotną niż przedmioty materialne. Skupienie na dziedzictwie materialnym (przy jednoczesnym pomijaniu niematerialnego) było cechą tego, co Laurajane Smith nazywa hegemonicznym dyskursem dziedzictwa (authorized heritage discourse)[1], który towarzyszył narodzinom tradycyjnego muzeum i silnie oddziaływał na budowanie autorytetu tej instytucji oraz namaszczonych przez nią “ekspertów”. Jego hegemonia przełamana została w drugiej połowie XX wieku przez inicjatywy oddolne oraz takie ruchy, jak Nowa Muzeologia (zarówno w wariancie latynoskim, jak i anglosaskim), a także przemiany w humanistyce, w tym szczególnie, przez wyłonienie się studiów postkolonialnych. Jednym ze znaków tej zmiany jest uchwalona w 2003 roku przez UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage.[2]

Drugą jest problem relacji muzeum-społeczeństwo. Majewski silnie podkreśla problem zobowiązań społeczeństwa i państwa wobec dziedzictwa, a tym samym – wobec muzeów. Owszem, nie można zaprzeczyć, są to zobowiązania istotne. Jednak nie wspomina on o tym, że dziedzictwo jest przede wszystkim własnością tego społeczeństwa i to nie społeczeństwo jest dla muzeów, ale muzea dla społeczeństwa. Kiedy myślimy nad społeczną rolą muzeum jako swego rodzaju forum, istotne wydaje się podkreślenie, że muzeum powinno działać dla społeczeństwa, ale przy tym także ze społeczeństwem – a zatem być gotowe na częściową rezygnację z przemawiania z pozycji autorytetu i otwarcia się na nowe formy uczestnictwa.

Wreszcie, trzecią kwestią jest problem doświadczenia. Niezupełnie wiem, co miał na myśli Piotr Majewski mówiąc o wspólnym doświadczeniu estetycznym, ale wydaje się, że takie doświadczenie staje się udziałem zwiedzającego przede wszystkim – czy też w pełni – w muzeach sztuki. Nie sądzę, by doświadczenie estetyczne można było rozciągnąć na pozostałe placówki muzealne. Przede wszystkim, nie można sprowadzić obiektów prezentowanych w muzeach etnograficznych, historycznych, archeologicznych, czy też centrach nauki, do ich walorów estetycznych. Owszem, walor estetyczny może być jedną z istotnych cech tych obiektów, ale nie powinna być to kwestia centralna. To, co przydarza się zwiedzającemu w muzeum – w każdym typie muzeum – to, dobrze opisane w literaturze poświęconej muzeologii i muzealnictwu, doświadczenie zwiedzającego, które posiada właściwe sobie mechanizmy, dramaturgię, podstawy, przebieg, etc. Aspekt estetyczny jest jednym z wielu czynników kształtujących to doświadczenie (owszem, wysuwa się on na pozycję centralną w wypadku muzeów sztuki) i nie można doświadczenia zwiedzającego sprowadzić do doświadczenia estetycznego.

Kwestia ta powraca pod koniec wystąpienia Majewskiego, kiedy przypisuje zwiedzającym muzea motywację określoną przez niego jako potrzebę obcowania z pięknem. Sądząc po tym, jaki portret typowego zwiedzającego odmalował w swoim wystąpieniu, niezbyt wysoko go Majewski ceni, gdyż ten oddaje się on głównie “niskim” rozrywkom: ludyczne potrzeby zaspokaja on na stadionach, konsumpcyjne marzenia spełnia w galeriach handlowych, a od czasu do czasu odczuwa – czy też ma wyedukowaną – potrzebę obcowania z muzealnym decorum. Mam jednak poważne wątpliwości, czy zwiedzający przychodzący z wizytą do muzeum przyrodniczego, czy dajmy na to, geologicznego, gnany jest tam potrzebą obcowania z pięknem. Sprowadzenie wizyty w muzeum do doświadczenia estetycznego, a motywacji zwiedzającego do potrzeby obcowania z pięknem jest niebezpieczną redukcją. Jednak na tym właśnie, jak to wynika z wypowiedzi Majewskiego, opierać miałaby się osobność muzeum. Ponownie puszczona zostaje w ruch opozycja kultury eventu i działania na rzecz procesów długiego trwania, z dającym się wyraźnie wyczuć wartościowaniem obu członów opozycji.

Moje wątpliwości po wysłuchaniu wystąpienia Piotra Majewskiego sprowadzają się więc do czterech poważnych zastrzeżeń: po pierwsze, zaproponowana opozycja pomiędzy kulturą eventu a działaniami nastawionymi na długie trwanie jest sztuczna i wprowadza niepotrzebny podział pomiędzy różnymi formami aktywności kulturalnej, które z powodzeniem mogą – a może i powinny – się uzupełniać w obrębie działalności jednej instytucji. Po drugie, tworzenie, w oparciu o tę opozycję, pewnych wyznaczników wyjątkowości, czy też osobności muzeum jako tego, co związane z tzw. kulturą wysoką, jest jak wehikuł czasu, który przenosi nas z powrotem w wiek XIX. Po trzecie, nie można sprowadzić doświadczenia zwiedzającego do doświadczenia estetycznego, a motywacji zwiedzających do potrzeby obcowania z pięknem, ponieważ są to kwestie daleko bardziej złożone, o czym napisano wiele i nie są to tylko teoretyczne dywagacje, ale analizy poparte licznymi, prowadzonymi przez różnych badaczy, w różnych częściach świata badaniami. Po czwarte wreszcie, bez zainteresowania się tym, kim są ludzie stanowiący potencjalną publiczność muzeum i jakie są ich  p r a w d z i w e,  a nie  domniemane,  potrzeby, wybory, aktywności i zwyczaje, niemożliwa będzie żadna prawdziwa zmiana.

[1] L. Smith, Uses of Heritage, Routledge, Londyn 2006, s. 11-42.
[2] Polska ratyfikowała tę konwencję w maju tego roku, jako 135 państwo na świecie. Zobacz pełną listę na oficjalnej stronie UNESCO.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *