Fenomen pod lupą – odpowiedź na tekst Małgorzaty Soleckiej „Czas muzeów?”

By  | 07/07/2011 | Filed under: polemika, wszystkie

 

Małgorzata Solecka w tekście zatytułowanym „Czas muzeów?” zastanawia się dlaczego Polacy do muzeów z jednej strony chodzą zbyt rzadko, z drugiej zaś – z jakich powodów ci sami Polacy w czasie Nocy Muzeów zjawiają się tak tłumnie. Jej zdaniem bowiem: Ludzie nie dzielą się na tych, którzy nie mogą istnieć bez odwiedzania muzeów i na tych, dla których muzea mogłyby nie istnieć. Większość ludzi zalicza się w jej opinii do potencjalnie obecnych, potencjalnie zainteresowanych, potencjalnie aktywnych – czyli do tych, których do wizyty w muzeum trzeba zmotywować. Tu może leżeć przyczyna ich słabej frekwencji – chodzą do muzeum zbyt rzadko, bo nie są wystarczająco silnie zmotywowani. Trzeba im pomóc, zachęcić, sprowokować, a może nawet – zastosować łagodny środek przymusu, by uwolnić drzemiący w nich potencjał.

Druga kwestia jest nieco bardziej złożona. Dlaczego Polacy tłumnie uczestniczą w Nocy Muzeów? Solecka, poszukując odpowiedzi, rozważa różne możliwości: 1. bo wstęp do muzeów jest wówczas darmowy, 2. bo muzea otwarte są wówczas dłużej, 3. bo w tę noc muzea są „bardziej otwarte” w znaczeniu przystępne, „dla ludzi”, 4. bo oferta muzealna jest bardziej atrakcyjna w ten szczególny wieczór. Oczywiście, z częścią tych tropów Solecka polemizuje – jak chociażby z najprostszą odpowiedzią „bo za darmo”. Gdyby to była prawda – zauważa słusznie – tłumy powinny oblegać muzea w dni darmowego wstępu. Wszak każde muzeum raz w tygodniu udostępnia zbiory za darmo. Nie sposób się nie zgodzić z tą uwagą – bez wątpienia darmowy wstęp nie jest jedynym powodem niezwykłej popularności Nocy Muzeów. Być może wydłużony czas dostępności muzeum oraz jego ogólna „otwartość” istotnie stanowią czynniki wpływające na popularność tego wydarzenia. Czy jednak są to jedyne powody?

Ponieważ nie przeprowadzono dotychczas w Polsce badań, które potwierdzałyby te hipotezy, nie mamy żadnych danych, na których można by się oprzeć. Nie mamy więc żadnych podstaw, by uznać te hipotezy za pewnik. Mamy jednak do dyspozycji obszerną literaturę zagraniczną, do której – oczywiście, nie zapominając o odmiennym kontekście i nie próbując w prosty sposób przekładać ich wyników na polskie realia – możemy w każdej chwili sięgnąć. Rzecz jasna, wyniki badań przeprowadzonych w innych państwach nie zastąpią zrealizowania rzetelnych badań w Polsce, jednak – dopóki ich brak – warto do nich zajrzeć poszukując punktów zaczepienia dla swoich hipotez.

Problem tego, kto, jak często i z jakiego powodu chodzi do muzeum, jak spędza w nim czas, dlatego tak nie inaczej i co wpływa na takie a nie inne jego zachowania w muzeum, a także na samą decyzję o przyjściu do muzeum, to kwestia nad którą prowadzi się zagranicą badania od kilkudziesięciu lat.  Ojciec współczesnych visitor studies, John H. Falk uważa, że w oparciu o wyniki niektórych spośród tych badań możemy istotnie podzielić ludzi na kilka grup biorąc pod uwagę ich zainteresowanie muzeami. Nie jest to podział na tych, którzy nie mogą istnieć bez odwiedzania muzeów i na tych, dla których muzea mogłyby nie istnieć, ale propozycja pewnych rozróżnień, które okazują się pożyteczne nie tylko dla analizy sposobu postrzegania muzeum przez zwiedzających oraz ich motywacji, ale także – a może przede wszystkim – dla codziennej pracy muzeum. Falk wyróżnia trzy grupy zwiedzających[1]: tych, którzy odwiedzają muzea często, dobrze się w nim orientują, wiedzą, czego się spodziewać i szybko dokonują selekcji wybierając to, co ich interesuje; tych, którzy nie chodzą do muzeów oraz tych, którzy chodzą do nich okazjonalnie. Badania wykazały, że grupa druga i trzecia dzieli te same preferencje dotyczące podejmowanych w wolnym czasie aktywności. Spośród sześciu kryteriów (1. bycie z ludźmi, interakcje społeczne, 2. poświęcenie czasu na coś, co jest tego warte, 3. komfortowe i swobodne samopoczucie w otaczającej przestrzeni, 4. doświadczenie czegoś nowego, 5. okazja, by się czegoś nauczyć, 6. aktywne uczestnictwo), za najważniejsze w wyborze aktywności podejmowanych w czasie wolnym uznali oni bycie z ludźmi, komfortowe i swobodne samopoczucie w otaczającej przestrzeni, aktywne uczestnictwo. Ci natomiast, którzy chodzą do muzeów często, za najważniejsze uznali: poświęcenie czasu na coś, co jest tego warte, doświadczenie czegoś nowego oraz okazję, by się czegoś nauczyć[2]. Widać więc wyraźnie, że interakcja społeczna, która jest najistotniejsza dla grupy drugiej i trzeciej, nie pojawia się jako ważne kryterium w wypadku grupy pierwszej. Członkowie grup drugiej i trzeciej uważają także, że muzea w ogóle lub jedynie w części spełniają preferowane przez nich kryteria[3]. Przywołując inne wyniki badań, Falk i Dierking podsumowują, że ci, którzy nie chodzą do muzeów wcale lub chodzą do nich okazjonalnie, chętnie decydują się na odwiedzenie muzeów przy okazji organizowanych w nich eventów. Istotniejsza niż samo zwiedzanie, jest dla nich możliwość przyjścia w grupie i zupełnie swobodna interakcji z rodziną lub przyjaciółmi. Duża ilość osób, jaka pojawia się zazwyczaj w trakcie tego różnego typu eventów przyczynia się do rozluźnienia nieco dyscypliny i rygorów, z jakimi zazwyczaj kojarzone są takie placówki jak muzea, np. brak możliwości swobodnej rozmowy, konieczność zachowania ciszy i spokoju, etc.  Tym samym, podczas „wydarzeń” organizowanych w muzeum spełnione mogą zostać kryteria istotne dla nich przy wyborze aktywności podejmowanych w czasie wolnym.

Być może podobne motywacje kierują przynajmniej częścią spośród tych, którzy tłumnie uczestniczą w Nocy Muzeów, chociaż na co dzień nie są w tych placówkach częstymi gośćmi. Z całą pewnością fakt, że jest to wydarzenie bezpłatne oraz że można wziąć w nim udział po godzinach pracy/szkoły wpływa na wzrost jego popularności, zaś szczególna atrakcyjność oferty muzealnej przygotowanej na ten wieczór sprzyja dodatkowo rozluźnieniu „muzealnej dyscypliny” czy też przyciągnięciu tych, których przekonanie o istnieniu takiej dyscypliny skutecznie od muzeów odstrasza. Nie bez znaczenia jest także wspomniana przez Małgorzatę Solecką promocja i marketing. Jednak równie wiele czynników kształtujących fenomen Nocy Muzeów może wypływać z indywidualnych upodobań i preferencji zwiedzających, ich sposobów spędzania wolnego czasu oraz kryteriów wyboru aktywności, które w tym czasie podejmują. Jeśli istotnie zaistnieć i trwać ma w Polsce „czas muzeów”, potrzebna jest więc nie tylko szeroko zakrojona debata, w której głos zabiorą eksperci oraz ludzie otwarci i wrażliwi na najważniejsze wyzwania kulturalne i społeczne – jak postuluje Solecka, ale także zwrot muzeów ku zwiedzającym i podjęcie próby dowiedzenia się, kim są, jak spędzają czas, jakie mają oczekiwania, co ich interesuje. W debacie na temat zwiedzających i ich – lepszej lub gorszej – muzealnej frekwencji, obok rozmawiania  o   n i c h, nie należy zapominać o rozmawianiu  z   n i m i.


[1] J. Falk, L.D. Dierking, The Museum Experience, Whalesback Books, Washington 1992, s. 17.

[2] Tamże, s. 16-19.

[3] Tamże, s. 18.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *