„Zależy mi na budowaniu dialogu”

By  | 01/07/2013 | Filed under: wszystkie

Rozmowa z dr Ericą Lehrer, kuratorką wystawy „Pamiątka, Zabawka, Talizman”, która odbywa się w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie w ramach 23. Festiwalu Kultury Żydowskiej.

Figurki z kolekcji Leszka Macaka i Eriki Lehrer. Zdjęcie: Grzegorz Mart

– Skąd pomysł na ten projekt i na tę wystawę?
Po raz pierwszy przyjechałam do Polski w 1990 roku, zaraz po upadku komunizmu, i szybko odkryłam, że nie byłam jedyna, że było bardzo wielu Żydów, którzy w pewnym sensie “wracali” wówczas do Polski, żeby zobaczyć ziemię swoich przodków oraz odwiedzić miejsca związane z Zagładą, które są ważne dla Zachodniej, amerykańskiej żydowskiej kultury pamięci. Podczas tego pierwszego pobytu zobaczyłam figurkę przedstawiającą Żyda na targu w Zakopanem. To była taka figurka, która dziś nie jest już szczególnie często spotykana – przypominała nieco figurki, które można znaleźć na odpuście Emaus na krakowskim Zwierzyńcu. Był płaska, metalowa, kładło się ją na brzegu stołu i dzięki ciężarkowi kiwała się do przodu i do tyłu, przez co wglądała jak modlący się Chasyd. Muszę przyznać, że byłam dość zszokowana kiedy to zobaczyłam – ta figurka stanowiła dla mnie wówczas kwintesencję antysemickiego stereotypu. Ale wtedy wszystko w Polsce było dla mnie nowe. Zostałam antropologiem mniej więcej w tym samym czasie, kiedy poznałam lepiej trochę historię i kulturę Polski. Figurki ciągle do mnie wracały, w różnych okolicznościach, w różnych formach i w różnych miejscach. Stanowiły przedmiot mojego nieustannego zainteresowania, co dodatkowo przybrało na sile, kiedy zaczęłam przeprowadzać wywiady z innymi żydowskimi turystami i zauważyłam, że wszyscy wspominali o tym fenomenie. Wszyscy oni, poniekąd, zadawali sobie to samo pytanie, które ja sama sobie zadałam: co to w ogóle jest? Ponieważ prowadziłam wówczas badania antropologiczne do mojego doktoratu i starałam się przyjrzeć bliżej polskiemu zainteresowaniu kulturą żydowską oraz żydowskiemu zainteresowaniu Polską w tamtym, konkretnym momencie historycznym, figurki, niejako w sposób naturalny, stały się jednym z zagadnień, które postanowiłam zgłębić.
Tak więc już 13 lat temu, kiedy prowadziłam badania terenowe do doktoratu, zaczęłam szukać figurek, fotografować je i rozmawiać z zarówno z ludźmi, którzy je sprzedają, jak i tymi, którzy je kupują. Próbowałam zrozumieć jak funkcjonuje ten rynek. Zdałam sobie również sprawę, że kluczowe jest dotarcie do ludzi, którzy je wytwarzają – dlatego zaczęłam szukać rzeźbiarzy (jako że większość figurek w tamtych czasach była wykonana z drewna). Z pomocą polskich przyjaciół i współpracowników, znalazłam udało i się dotrzeć do osób, które wytwarzają i sprzedają figurki w domach kultury oraz galeriach. I wtedy znów, jak w wypadku innych moich zetknięć z polską kulturą i historią, przeżyłam wielkie zaskoczenie.
Czasem potrzeba tylko jednej osoby, która traktuje to, co robi jako bardzo osobiste i ważne, by kompletnie zmienić perspektywę. Spotkałam różnych rzeźbiarzy: niektórzy chcieli po prostu zarobić, inni chcieli trafić w potrzeby rynkowe i był to dla nich sposób utrzymania, jeszcze inni zaś – zwłaszcza starsi, którzy pamiętali Żydów – tworzyli je w zupełnie innym kontekście, próbując “wyrzeźbić swoje wspomnienia”. Okazało się to dla mnie fascynujące i naprawdę zmieniło moje postrzeganie tego tematu. Pomyślałam “O, jest całe, szerokie spektrum znaczeń, jakie mogą komunikować te przedmioty.”

– Minęło ponad dwadzieścia lat od Twojego pierwszego zetknięcia się z figurkami. Czy tyle czasu potrzeba było, aby zbadać ten temat, czy może zrobienie tej wystawy dekadę temu to byłoby za wcześnie? Kiedy pojawił się pomysł zrobienia tej wystawy?
Powinnam w tym miejscu zaznaczyć, że nie zajmowałam się wyłącznie badaniem figurek przez całe dziesięć lat. Dziesięć lat upłynęło od mojej pierwszej wizyty w Polsce aż do momentu, kiedy zaczęłam prowadzić badania. Już wtedy czułam, że byłby to świetny temat na wystawę. Na początku myślałam, że zrobię ją w Stanach, by zaprezentować ten fenomen środowisku żydowskiemu, jednak pod wpływem wniosków płynących z moich badań, zmieniłam zdanie. W mojej książce, Jewish Poland Revisited: Heritage Tourism in Unquiet Places, która swoją premierę miała w trakcie tegorocznego Festiwalu Kultury Żydowskiej, staram się opisać to, jak postrzegam Kazimierz – tę żydowską dzielnicę turystyczną jako społeczny fenomen, jako miejsce dialogu, miejsce spotkania dwóch grup, które są dla siebie niezwykle ważne, ale nie mają prawie w ogóle możliwości na kontakt twarzą w twarz gdzieś indziej na świecie.
Zdałam sobie sprawę, że te figurki w pewnym sensie uosabiają ten dialog: są tworzone przez Polaków, przedstawiają Żydów, są kupowane przez Polaków, a czasem także przez Żydów. Kondensuje się w nich wiele zagadnień, które dotyczą tych wzajemnych relacji. Pomyślałam też: to jest miejsce na tę wystawę. Stało się to możliwe, ponieważ w 2008 roku zrobiłam inną małą instalację podczas Festiwalu. Wówczas, starałam się, poprzez stworzenie przestrzeni dla wymiany myśli i opinii, uchwycić to, co ludzie myślą, czują i pamiętają w kontekście Festiwalu Kultury Żydowskiej. Dlaczego uczestniczą w Festiwalu? Dlaczego ten Festiwal się odbywa? Co to dla nich znaczy? Co tam robią? Co istotne, Muzeum Etnograficzne w Krakowie, które fascynowało mnie również od czasu mojej pierwszej wizyty w Polsce, posiada kolekcję figurek żydowskich i prezentuje ją sposób klasyczny dla XIX-wiecznej etnografii. Zdarzyło się więc się więc coś, co nazywamy po angielsku harmonic convergence: znalazło się miejsce na wystawę, okazja, by ją zrealizować, czas, możliwości… Oto, dlaczego potrzeba było tyle czasu – musiał zdarzyć się taki moment.

– Do kogo adresowana jest wystawa? Czy tylko do osób uczestniczących w Festiwalu, ponieważ jest otwarta w jego trakcie?
Wystawa ta adresowana jest zarówno do Polaków, jak i Żydów, a także wszystkich ludzi zainteresowanych historią i kulturą. Jest ona również adresowana do wszystkich tych, którzy interesują się samymi muzeami i tym, w jaki sposób, jako instytucje, tworzą one i rozpowszechniają znaczenia oraz narracje na temat kultury i historii, a także tym, w jaki sposób muzea mogą skłaniać ludzi, by wspólnie pochylili się pewnym zagadnieniem, poddali je krytycznej refleksji oraz weszli ze sobą w interakcje. Sądzę, że Festiwal Kultury Żydowskiej stwarza okazję, by dotrzeć do tej szczególnej, „podwójnej” – zarówno polskiej, jak i żydowskiej – publiczności, której poszukiwałam. Wystawa stwarza możliwość otwarcia międzykulturowego dialogu poprzez i wokół tych szczególnych przedmiotów. Tego rodzaju dialog byłby niemożliwy, gdyby obecni byli przedstawiciele jedynie jednej spośród dwóch zainteresowanych grup.

– Czy Twoim zdaniem figurki Żydów są polskim fenomenem?
Można mówić o nich jako o polskim fenomenie, ale nie jest to jedyne miejsce na świecie, gdzie można znaleźć figurki Żydów i z pewnością nie jedyne miejsce, gdzie jedna grupa wykonuje figurki przedstawiające drugą grupę, z którą łączą ją wielowiekowe ambiwalentne relacje. Przygotowując tę wystawę, chciałam eksplorować kwestię stereotypów oraz zwrócić ludziom uwagę na te aspekty fenomenu żydowskich figurek oraz związanego z nimi rynku, które mogą wydawać się nieoczywiste. Zawsze irytowało mnie, gdy Żydzi przyjeżdżający do Polski widzieli w tych figurkach jedynie przejaw antysemityzmu, twierdząc, że osoba pochodzenia żydowskiego nigdy nie wykonałaby takiego przedmiotu. Półtora roku temu w Tel Avivie odbyła się bardzo ciekawa wystawa figurek tworzonych od początku istnienia Izraela – a nawet nieco wcześniej – na której znalazły się małe figurki Chasydów wyglądające bardzo podobnie do tych powstających w Polsce. Tak więc, oczywiście, Żydzi również wykonują podobne przedmioty, jednak tym, co w polskim kontekście jest szczególnie interesujące, to właśnie umieszczenie figurek na tle złożonych, historycznych relacji polsko-żydowskich, w tym także tragicznej historii Zagłady oraz udziału Polaków w agresji przeciwko Żydom – przed, w trakcie i po wojnie. Jeśli jedna osoba tworzy reprezentację innej kultury i mamy do czynienia z relacją większość-mniejszość, zawsze wiążą się z tym pewne napięcia, zaś w tym konkretnym historycznym przypadku stawka jest jeszcze większa.

– Czy mogłabyś powiedzieć nam nieco więcej o stronie internetowej projektu? W jaki sposób działa? Po co powstała?
Zależy mi na tym, by budować dialog wokół tych figurek. Jeśli chce się, stały się one przedmiotem rozmowy, szczególnie ważnym dla dwóch różnych społeczności, które nie żyją w tym samym miejscu, nowe technologie oferują bardzo wiele możliwości. Co więcej, także dzięki dynamicznemu rozwojowi nowych technologii, zmienia się układ sił w muzeach, zwłaszcza jeśli chodzi o proces tworzenia znaczeń, oraz to, czyj głos jest słyszany i kto ma władzę, by podejmować decyzje dotyczące tworzenia narracji na temat przedmiotów i zjawisk.
Od jesieni pracuję z projektantem nad stworzeniem crowdsourcingowej strony, która nie tylko będzie stanowiła wprowadzenie i źródło informacji na temat różnych kwestii związanych z figurkami, ale także będzie odsyłaczem do wystawy, a po jej zamknięciu, stanie się jej wirtualną wersją, poprzez którą będzie można kontynuować badania i dialog. Dlatego też najważniejszym elementem strony jest galeria, do której można dodawać zdjęcia – albo własnych figurek albo figurek widzianych w sklepie, w domu znajomego czy gdziekolwiek indziej Mam nadzieję, że fotografie dostarczone przez ludzi pomogą nam zrozumieć jakie miejsce te przedmioty zajmują w codziennym życiu. Oczywiście, do zamieszczonego zdjęcia można też dodać opis, a do wszystkich zdjęć dostępnych w galerii – swój komentarz.
Mamy też stronę na Facebooku, konto na Twitterze oraz kanał na YouTube, gdzie możemy zamieścić wszelkie dodatkowe materiały audiowizualne, jakie posiadamy. Dzięki temu, nawet jeśli ktoś nie może przyjść na wystawę, może obejrzeć wszystkie materiały, a w przyszłości także dokumentację całej wystawy. W pewnym sensie więc, będzie można zwiedzić wystawę także online.

– Czy jest możliwe zamieszczanie zdjęć na Facebooku czy tylko na stronie?
Zauważyłam, że ktoś dodał swoje zdjęcie na Facebooku (a nie na stronie) i początkowo miałam mieszane uczucia, ponieważ obawiałam się, że jeśli ludzie zaczną umieszczać zdjęcia jedynie na Facebooku, nigdy nie dotrą do strony projektu. Myślę jednak, że w dobie cyfrowej, nie powinniśmy ograniczać możliwości dzielenia się materiałami do jednego kanału – w końcu, im więcej jest możliwości komentowania, tym więcej komentarzy. Może nie powstanie jedna piękna galeria, ale będziemy mieć więcej informacji. Jest też więcej stron, za pośrednictwem których ludzie mogą angażować się w dyskusję o tym zagadnieniu – a to przede wszystkim jest sednem projektu.

– Dlaczego warto wziąć udział w tym projekcie? Jak zachęciłabyś ludzi do uczestnictwa?

Sądzę, że wystawa ta ma coś do zaoferowania bardzo różnym typom publiczności. Jeśli ktoś interesuje się polską kulturą ludową, kulturą żydowską i relacjami polsko-żydowskimi lub takimi sprawami, jak sposoby, w jakie w kulturze produkowane są znaczenia albo tym, jak muzea tworzą rozpowszechniają swoje narracje i co może sprawić, by więcej osób mogło włączyć się w proces dokumentowania i reprezentowania swoich doświadczeń – może znaleźć na tej wystawie coś dla siebie.
Sądzę, że jest to wystawa dla każdego, kto w jakimś stopniu troszczy się o te konkretne przedmioty lub, szerzej, o relacje polsko-żydowskie oraz takie, niełatwe, pytania, jak: kto opowiada historię? dlaczego pewne historie są bolesne dla jednych i niezrozumiałe dla innych? w jaki sposób możemy się lepiej poznać? Myślę, że jest to okazja, także dzięki stronie internetowej, by zyskać wgląd w to, jak ludzie myślą – z jednej strony o pewnym wycinku własnej kultury, z drugiej, o obcej kulturze reprezentowanej w pewnym pojedynczym fenomenie, o własnej kulturze reprezentowanej przez przedstawicieli innej grupy. Jeśli te osoby przyjdą na wystawę, mam ogromną nadzieję, że otworzy to możliwość – tak jak podczas tej instalacji w 2008 roku – do spontanicznych rozmów z osobami, które przez całe życie stanowili dla nich zagadkę, na temat których mieli pewne wyobrażenia, często powiązane z niemałym bagażem emocjonalnym. Myślę, że może to mieć zarówno wartość edukacyjną, jak i stanowić szansę na przeformułowanie roli, jaką muzea mogą odegrać w życiu społecznym, także jako lider w inicjowaniu krytycznych debat publicznych.

– Dziękujemy za rozmowę!

Wystawa „Pamiątka, Zabawka, Talizman” czynna jest do 14 lipca w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie, w Domu Esterki przy ul. Krakowskiej 46. Zdjęcia i komentarze dodawać można na stronie projektu: http://jewishfigs.pl

One Response to „Zależy mi na budowaniu dialogu”

  1. Pingback: CEREV » Blog Archive » “Souvenir, Talisman, Toy” draws visitors and media

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *